Leczenie SMA w Polsce. Lekarze i pacjenci: Potrzebna wyższa dawka nusinersenu

Dodano:
Konferencja na temat leczenia SMA Źródło: Materiały prasowe / Fundacja SMA
W Polsce nie odbiegamy od czołówki światowej, jeżeli chodzi wprowadzanie terapii w SMA, a w pewnych aspektach jesteśmy nawet lepsi od większości krajów – podkreślają eksperci. Potrzebne jest jednak udoskonalenie leczenia, ważna decyzja ma zapaść w lipcu.

W środę odbyła się konferencja "Przyszłość leczenia SMA – Każdy motoneuron ma znaczenie” poświęcona najnowszym trendom w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA). Oprócz omówienia obecnych i przyszłych terapii eksperci wyjaśniali także czym są motoneurony oraz jaką rolę pełnią neurofilamenty.

Motoneurony – czym są?

– Motoneurony to komórki ruchowe, które są zlokalizowane zarówno w jądrach nerwów czaszkowych, jak i w rdzeniu kręgowym. Od tych motoneuronów, czyli komórek ruchowych, zaczyna się obwodowy układ nerwowy – wyjaśniała prof. dr hab. n. med. Anna Kostera-Pruszczyk, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Motoneurony są kluczowe dla ruchu, siły i metabolicznego zdrowia mięśni. Ich utrata prowadzi do osłabienia i zaniku mięśni.

Nasz organizm nie jest odporny na utratę motoneuronów – mówiła prof. Kostera-Pruszczyk.

– Fizjologia małego człowieka jest taka, że bardzo trudno jest motoneurony ratować, jeżeli już coś się dzieje. Dlatego tak ważna jest interwencja w okresie przedobjawowym – wyjaśniała. Dodała, że od wielu lat tak się już u nas dzięki badaniom przesiewowym noworodków, a wszystkie trzy dostępne terapie są bardzo skuteczne, choć najbardziej wtedy, gdy są zastosowane przedobjawowo.

Istnieją „uśpione” motoneurony", czyli motoneurony w stanie dysfunkcji, które nadal żyją i mogą zostać "obudzone" przez terapię. A każdy zachowany lub "obudzony" motoneuron poprawia funkcję, siłę i metaboliczne utrzymanie mięśni, zapobiegając ich trwałej utracie. Wczesna interwencja jest kluczowa, szczególnie u dzieci.

Dlatego celem terapeutycznym jest uzyskanie maksymalnego efektu poprzez ochronę i aktywację motoneuronów, co przekłada się na lepsze funkcjonowanie pacjentów.

Neurofilamenty to skuteczne biomarkery

Prof. Katarzyna Kotulską-Jóźwiak mówiła z kolei o neurofilamentach jako biomarkerach w SMA.

– Biomarker to taka substancja albo taki czynnik, który jesteśmy w stanie zmierzyć i może dać odpowiedź na temat postępu choroby, skuteczności albo braku skuteczności leczenia – wyjaśniała.

Dodała, że obecne miary skuteczności leczenia mają ograniczenia, są niewrażliwe na drobne zmiany i mogą być zakłócone przez inne czynniki.

– Natomiast neurofilamenty to białka, które są składnikami każdej komórki nerwowej. W wielu różnych chorobach neurodegeneracyjnych stężenie neurofilamentów koreluje z postępem choroby, a czasami wyprzedza objawy wystąpienia choroby. W rdzeniowym zaniku mięśni główne źródło neurofilamentu to uszkodzenie motoneuronu rdzenia kręgowego. U osób zdrowych neurofilamentów w płynie mózgowo-rdzeniowym prawie w ogóle nie ma. U osób chorych na rdzeniowy zanik mięśni jest go bardzo dużo – mówiła.

Spadek stężenia neurofilamentów oznacza zahamowanie neurodegeneracji i skuteczność terapii. A badania wykazują, że szybszy i wyraźniejszy spadek neurofilamentów występuje przy wyższej dawce nusinersenu, pierwszego leku zarejestrowanego do leczenia rdzeniowego zaniku mięśni.

Potrzebna wyższa dawka nusinersenu

Dr Anna Usakowska opowiedziała natomiast o rozwoju terapii i nowych rejestracjach w leczeniu SMA w Europie.

Zaznaczyła, że w Polsce nie odbiegamy od czołówki światowej, jeżeli chodzi wprowadzanie terapii, a w pewnych aspektach jesteśmy nawet lepsi od większości krajów. Chodzi tutaj o badania przesiewowe noworodków.

Wyjaśniała, że obecne terapie są prowadzone z wykorzystaniem risdiplamu który jest dostępny w formie tabletek, co znacząco poprawia komfort pacjentów oraz nusinersenu. W tym drugim przypadku badania wykazały, że wyższe stężenie leku prowadzi do szybszego spadku neurofilamentów i lepszych efektów klinicznych, także u pacjentów już leczonych standardową dawką.

Dlatego lekarze i pacjenci mają nadzieję, że w lipcu wyższa dawka tego leku zacznie być refundowana. – Kto może przyjmować wyższą dawkę? Wydaje się, że nie ma przeciwwskazań do zmiany na wyższą dawkę. Obserwacje jego działania na świecie trwają już 10 lat – zaznaczyła.

Lek jest bezpieczny– mówiła.

Dr Usakowska wymieniała też potencjalne przyszłe opcje terapeutyczne. To:

  • przeciwciało przeciwko miostatynie – apitegromab,
  • salanersen – podobny do nusinersenu, ale zmodyfikowany, podawany raz w roku, obecnie jest w fazie 3 badań klinicznych,
  • modyfikacja sposobu podania nusinersenu,
  • dokanałowa terapia genowa, umożliwia leczenie starszych i cięższych pacjentów (powyżej 2 lat, dorośli), którzy obecnie nie kwalifikują się do terapii genowej ze względu na masę ciała i potencjalną toksyczność wysokich dawek systemowych.

Sytuacja pacjentów z SMA w Polsce

Eksperci zgodnie ocenili, że sytuacja pacjentów z SMA jest w Polsce bardzo dobra, ale nie idealna. – SMA jest jedną z takich szczęśliwych jednostek chorobowych, na które mamy leczenie farmakologiczne. Oprócz tego jest diagnostyka i badania przesiewowe noworodków. Wprowadzenie w Polsce badań przesiewowych na SMA to było naprawdę mistrzostwo świata z uwagi na to, że zostało wprowadzone w ciągu jednego roku – powiedział Stanisław Maćkowiak, prezes Krajowego Forum na Rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN.

Dodał, że refundacja leków w Polsce umożliwia leczenie chorych, SMA ma też bardzo dobrze zorganizowany system leczenia, ale zwrócił uwagę też na mankamenty. – W planie dla chorób rzadkichjest jasno określony system leczenia, czyli sieć ośrodków eksperckich, o których mówi się od wielu lat. Są przygotowane kryteria, ale dalszym ciągu te ośrodki nie powstały – podkreślił i dodał, że ten element jest bardzo ważny dla chorych na SMA.

Ośrodki eksperckie muszą mieć odpowiednie możliwości administracyjne i muszą być odpowiednio finansowane – powiedział.

Potrzebne jest też kompleksowe wsparcie socjalne i odpowiednia edukacja, aby chorzy nie byli wykluczani.

Z kolei Dorota Raczek, prezes Fundacji SMA zwróciła uwagę na problem tranzycji, czyli przejścia pacjenta-dziecka do ośrodka dla dorosłych w momencie osiągnięcia pełnoletności. Podkreśliła też, że społeczność chorych już od stycznia oczekuje jak najszybszej decyzji w sprawie refundowania większej dawki nusinersenu, ale "jesteśmy nauczeni, że cierpliwość bywa wynagradzana".

Źródło: Fundacja SMA, NewsMed
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...